Dieta rekinów finansiery

Wall Street kojarzy nam się z wielkimi obrotami kapitałowymi, życiem w ciągłym biegu i świetnym filmem z Michaelem Douglasem. Świat maklerów giełdowych jest bardzo brutalny i rządzi się swoimi prawami. Oprócz tego, że żyje się w ciągłym stresie trzeba być jednocześnie cały czas skoncentrowanym na sukcesie no i … dobrze wyglądać. Nie jest to jednak wcale takie proste gdyż wciąż zabiegani pracownicy Wall Street nie mają czasu na to żeby myśleć wcześniej o przygotowaniu posiłku. Dlatego takim powodzeniem cieszyła się swego czasu książka dr Heather Bauer „The Wall Street Diet“ opisująca techniki żywieniowe, które zapewniały dostarczenie odpowiedniej ilości witamin i minerałów do organizmów rekinów finansiery.

Dr Bauer zwracała uwagę na śniadanie jako najważniejszy posiłek dnia. Nie powinno się o nim zapominać, ale z drugiej strony nie może być ono równiez zbyt obfite. Nalezy się bardziej skupić na owocach i warzywach, dlatego z rana dobrze jest zjeść sałatkę owocową lub owoce w całości. Można również zjeść jajka na twardo.

Nabiał jest bardzo ważny w diecie Wall Street. Podczas jego rozkładania następuje wytworzenie odpowiedniej ilości energii potrzebnej pracownikowi na cały dzień. Dlatego jeżeli makler już skusi się na ewentualne przekąski pomiedzy posiłkami to powinny być to jogurty lub niskokaloryczny ser.

Oczywiście praca w korporacji nie może się obejść bez lunchu. Nie raz na takich spotkaniach padejmowane są decyzje wazniejsze niż na zebraniach rady nadzorczej. Dr Bauer równiez sugeruje żeby na lunch zjadać sałatkę warzywną albo owocową (ewentualnie sałatkę z kurczakiem) – warunek jest taki, że trzeba się wystrzegać majonezu. Jeżeli robimy sobie do pracy kanapki to tylko i wyłącznie z chleba pełnoziarnistego.

Praca na giełdzie podobnie jak praca w korporacji ma to do siebie, że pracownik jako swój najważniejszy posiłek traktuje kolacje. Niekoniecznie to musi być jedzenie w domu. Szybki tryb życia zmusza maklerów do stołowania się w restauracjach. W tym przypadku należy unikać dań smażonych i skupić się głównie na gotowanych. Nie w każdym lokalu takowe podają więc przed pójściem na wieczorny posiłek należy zrobić odpowiedni research restauracji.

Powinno się unikać spożywania posiłków w samolotach, hotelach czy na imprezach firmowych. To jest tak naprawdę najtrudniejszy moment tej diety ponieważ podczas firmowych imprez najtrudniej jest się zmusić do tego aby nie podbierać przekąsek ze szwedzkiego stołu. Ciężko jest równiez odmówić spożywania alkoholu. Dr Bauer pisze jednak, że jest to konieczne aby dieta przebiegała prawidłowo. Niestety makler jeżeli chodzi o dietę musi być tak samo konsekwentny w działaniu jak przy podejmowaniu decyzji giełdowej.

Dieta Dukana – dieta gwiazd!

Francuski dietetyk Pierre Dukan stworzył dietę opierającą się głównie na spożywaniu protein. Nie mógł przypuszczać, że zyska ona taką popularność na całym świecie. Jest to obecnie jedna z najpopularniejszych metod odchudzania stosowana przez gwiazdy Hollywood i jak mówią same zainteresowane –niesamowicie skuteczna!

Dieta Dukana obejmuje cztery fazy odżywiania opierające się głównie na białku. Wymagają one od osoby odchudzającej się silnej woli i samozaparcia.

Faza pierwsza to tak zwana „faza ataku“. Na tym etapie powinno się spożywać produkty oparte głównie na nabiale i chudym mięsie. Jest to moment, w którym w gwałtowny sposób pozbawiamy nasz organizm wszystkich innych składników dostarczając mu jedynie te, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania.

Faza druga to „faza naprzemienna“. Nazwa tego etapu wzięła się z tego, że co pięć dni będziemy zmieniać spożywane pokarmy. W dalszym ciągu sa to jednak proteiny tylko tym razem dodajemy do naszej diety warzywa.

Najważniejszym momentem diety Dukana jest jednak faza trzecia („faza utrwalenia“). Jest to tak naprawdę moment, w którym musimy przyzwyczaić naszą psychikę do tego żeby osoiągnięta wagę utzrymać. Jest to równiez moment, w którym musimy odrzucić wszelkie złe nawyki żywieniowe, które mieliśmy do tej pory. Dwa wcześniejsze etapy pozwolą nam bowiem zrzucić zbędne kilogramy, w odchudzaniu najwazniejsze jest jednak to żeby osiągniętą wagę utzrymać. Najgorsze co nas bowiem może spotkać to tzw. „efekt jojo“ czyli wrócenie do starej wagi poprzez przerwanie diety i powrót do złego odżywiania się.

Jeżeli chcemy utrzymać szczupłą sylwetkę to musimy pamiętać o jednym niestety bardzo smutnym fakcie. Odpowiednie odzywianie się musi być czymś co będzie nam towarzyszyć przez całe życie. Żywność powodująca tycie jest bowiem takim samym uzależnieniem jak alkohol czy papierosy. Zawsze jesteśmy narażeni na to, że jeżeli będziemy mieć chwilę słabości to wrócimy do nałogu. Dlatego dieta Dukana przewiduje czwarty etap (najdłuższy bo mogący trwać całe życie) jest to „faza stabilizacji“. Polega on na tym, żeby przynajmniej raz w tygodniu powracać do fazy ataku. Jest to bardzo ważne aby nie zmarnować osiągniętych wyników.

Dukan tak przygotował swoją dietę żeby nie była ona wyniszczająca dla organizmu i w szybkim czasie przynosiła odpowiednie efekty. Pamiętajmy jednak o tym, że sama diety nie wystarczy aby osiągnąć wymarzoną sylwetkę. Bardzo ważny jest równiez odpowiedni wysiłek fizyczny, dlatego jak tylko mamy taką możliwość powinniśmy znaleźć dla siebie odpowiedni sport (jogging, pływanie, siłownia, tenis, squash itp.), który pozwoli wyrobić się mięśniom i nada im odpowiedni wygląd. Dzięki temu bedziemy zadowoleni z naszej budowy ciała i pozbędziemy się kompleksów.

piekarnia

Nordic walking – chodzenie po finlandzku

Ktoś kto pierwszy raz spotkał sie z osobą uprawiającą sport zwany nordic walking musiał sobie zadać pytanie o co w tym wogóle chodzi? Dlaczego osoba w środku miasta idzie szybkim krokiem po chodniku wspomagając się dwoma kijkami narciarskimi? Tymczasem nordic walking ma już za sobą prawie 90-letnią tradycję i sporo fanów na całym świecie.

Sport powstał w Finlandii i miał być treningiem dla narciarzy biegowych. Jego dużą zaletą było to, że można go było uprawiać przez cały rok niezależnie od warunków pogodowych. Z czasem zyskał dużą popularność wśród osób nie związanych z narciarstwem a to ze względu na fakt, że nie ma żadnych ograniczeń wiekowych dla osób, które chciałyby go uprawiać. Trzeba tylko dobrać odpowiednią długość kijków do swojej budowy i w odpowiedni sposób się poruszać podczas chodzenia. Żadnych innych ograniczeń nie ma. Nie ma również żadnych ograniczeń związanych z miejscem gdzie można uprawiać nordic walking. Zarówno jeżeli ktoś mieszka w centrum miasta, w górach czy nad morzem – wszędzie może się przejść na wyczynowy spacer z kijkami.

Czy faktycznie jednak można takie „chodzenie“ nazwać sportem? Badania naukowców wykazały, że nordic walking usprawnia układ oddechowy i sercowo-naczyniowy oraz wzmacnia praktycznie wszystkie mięśnie naszego ciała. Poprawia prz tym naszą kondycję dużo bardziej niż tradycyjne bieganie. Kijki redukują nacisk na kolana, biodra i plecy oraz odciążają stawy (dzięki temu sport zyskał taką popularność wśród osób starszych oraz otyłych). Rozwijają przy tym siłę i wytrzymałość ramion czego nie da się osiągnąć podczas biegania.

Sport zyskał wielkie rzesze fanów na całym świecie. Jednym z nich jest między innymi pisarz Paulo Coelho, który w wydanym zbiorze opowiadań i felietonów „Być jak płynąca rzeka“ pisze jaki ten sport miał wpływ na jego życie. Prównuje go nawet do pewnego przeżycia duchowego. Ja nie szedłbym tak dalego w chwaleniu chodzenia z kijkami, ale trzeba przyznać, że każda forma aktywności fizycznej jest dobra dla naszego organizmu. Dlatego jak ktoś ma tylko ochotę może zakupić odpowiedni sprzęt (cena kijków to obecnie około 30 zł) i spróbować czegoś nowego to warto zacząć uprawiać nordic walking. Każdy kto już się wkręcił w ten sport mówi, że jest on naprawdę uzależniający. A jeżeli ktoś jest ze sportem na bakier to teraz ma idealną okazję żeby zacząć dbać o swoją kondycję fizyczną. Tak jak już bowiem pisałem sport ten może uprawiać każdy, a dla osób z dużą nadwagą jest on nawet zalecany! Dlatego Polacy kijki w głoń i wybieramy się na spacer!

Domowy przepis na faworki

Można się sprzeczać czy faworki bardziej podlegają pod piekarnictwo czy pod cukiernictwo. Fakt faktem, że są to tradycyjne, chrupkie ciastka przygotowywane jednak w podobny sposób jak pączki. To co łączny oba przysmaki to również okres, w którym są najczęściej spożywane. W naszej tradycji przyjęło się, że pączki i faworki powinno się jeść głównie w tłusty czwartek i na ostatki (wtorek przed Środą Popielcową).

Faworki są wypiekiem tradycyjnym nie tylko dla kultury polskiej, ale również są bardzo popularne na Litwie i w Niemczech. U naszych zachodnich sąsiadów są określane mianem Raderkuchen, z kolei w Polsce, w róznych regionach naszego kraju mogą występować pod nazwami: chrusty, chruściki, jaworki czy kreple (tym ostatnim określa się również pączki).

Faworki są wypiekiem, który można spokojnie samodzielnie przygotować w domu. Na przygotowanie odpowiedniej ilości ciastek dla całej rodziny będziemy potrzebować 25 dag mąki, 2 dag masła, 3 jajka (konkretnie żółtka), odrobinę gęstej śmietany osiemnastki, trochę soli no i oczywiście cukier puder, który nadaje tego charakterystycznego słodkiego smaku. Aby ciasto osiągnęło odpowiednią konsystencję dobrze jest też dodać do niego kieliszek spirytusu.

Do miski wsypujemy odpowiednio przesianą mąkę i dodajemy do niej pokrojone  w kawałki masło. Wlewamy żółtka, sól, śmietanę i spirytus. Następnie wszystko dokładnie mieszamy tak aby ciasto osiągnęło jednolitą konsystencję. Następnie należy je wyrobić wałkiem i składać na bieżąco na pół (dzięki temu wyrobią się w nim pęcherzyki powietrza). Następnie (podobnie jak ciasto na pączki) należy je odstawic na kwadrans do wyrośnięcia. W następnym etapie będziemy już formować właściwy kształt faworków. Ciasto należy dokładnie rozwałkować tak aby było bardzo cienkie. Nastepnie należy odpowiednio wykrawać paski o długości ok. 10 cm i szerokości ok. 4 cm. W środku każdego paska wykrawamy otwór, przez który przeciągniemy jeden koniec ciasta. Kiedy ciastka są odpowiednio uformowane należy je po kolei wrzucać do uprzednio rozgrzanego w rondlu oleju. Kiedy osiągną złocisty kolor trzeba je natychmiast wyciągnąć i osuszyć z oleju na papierowych ręcznikach. Kiedy wyschną można je posypać cukrem pudrem. Na koniec pozostaje nam się tyko nimi zajadać.

Nie wiadomo czy faworki są związane z piekarnictwem czy może bardziej podlegają pod cukiernictwo, nie ma jednak wątpliwości, że są to przepyszne ciastka bez których tłusty czwartek nie byłby tym samym dniem. Podobnie jak pączki są bowiem jego nieodłącznym elementem.

Przepis na chleb ukraiński

Tradycyjne wypieki wracają do łask i coraz częściej pojawiają się w sklepach i na naszych stołach. Coraz większą popularnością cieszy się również samodzielne wypiekanie chleba w domu. Zwłaszcza, że obecnie nie potrzebujemy starego pieca rozpalanego drewnem aby przygotować chleb. W zwykłym piekarniku wyrośnie nam bochenek, który smakowo nie będzie wogóle odbiegał od tego przygotowanego w piekarni. Jeżeli chodzi o pomysły na nowe wypieki to piekarnictwo oferuje nam szereg dobrze znanych i zupełnie nowych przepisów na chleby i bułki. Począwszy od chlebów typu chleb kowalewski czy chleb małopolski, a skończywszy na wypiekach z dodatkiem dyni i wszelkich innych składników – przepisów jest naprawdę ogrom.

Ciekawym rodzajem wypieku jest chleb ukraiński. Wizualnienie prezentuje się one może okazale – jest to chlebek żytni o niewielkich proporcjach – ale nie oceniajmy książki po okładce, ma ona bowiem bardzo charakterystyczny, kwaskowaty smak i chrupiącą skórkę. Jest więc zatem ciekawą odmianą w stosunku do najczęściej kupowanych chlebów pszennych.

Tak jak już zostało wspomniane chleb ukraiński jest wypiekiem z mąki żytniej, dlatego do przygotowania ciasta będzie potrzebny zaczyn. Zaczyn powinno się przygotowywać dzień wcześniej – najlepszą porą jest wieczór ponieważ przez noc odpowiednio się on wyrobi. Na zaczyn potrzeba 150 g zakwasu żytniego, 450 g wody, pół łyżeczki drożdży oraz otręby – 10 g żytnich i 50 g mieszanych. Kiedy zaczyn odstoi swoje będzie podstawowym składnikiem do przygotowania ciasta.

Zaczyn mieszamy z mąki żytnią (250 g) i pszenną (150 g) dodając przy okazji łyżeczkę soli. Wyrabiamy ciasto i przekładamy je do blaszki wysmarowanej masłem i wyłożonej otrębami. Kiedy cisto znajduje się już w formie to należy je odłożyć do wyrośnięcia na ok. pół godziny. Piekarnik w tym czasie rozgrzewamy do temperatury 210 stopni. Zanim wstawimy do niego formę to ciasto należy najpierw spryskać wodą. Po 30 minutach pieczenia zmniejszamy temperaturę na piecu do 190 stopni i pozostawiamy chleb w piekarniku jeszcze na 20 minut. Następnie możemy wyciągnąć chleb z pieca i odstawić do wystygnięcia.

Chleb ukraiński jest chrupiący, ma wilgotny miąższ i kwaskowy smak. Nie jest taki napęczniały jak chleby pszenne co świadczy tylko o tym, że powierzchnie w cieście nie są tak wypełnione powietrzem. Na pewno każdy kto go przygotuje będzie bardzo zadowolony z efektu końcowego. Będzie również wykorzystywał inne przepisy jakie oferuje nam piekarnictwo. Może będzie nawet tworzył własne? To byłoby dopiero coś!

Wypiek z dalekiej Prowansji

Prowansja jest historyczną krainą leżącą w południowej Francji, nad morzem śródziemnym. Uroków tego regionu chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, większość z nas chyba slyszała o Lazurowym Wybrzeżu, albo o prowansalskich winach. Jest to bowiemkraina winem i miodem płynąca. Jej położenie geograficzne sprawia, że jest idealnym miejscem do założenia winnicy i produkowania napoju bogów. Zresztą uroki Prowansji były już opisywane przez pisarzy (Alphonse Daudet czy Peter Mayle), jak również ukazane na obrazach chociażby van Gogha czy wielkiego Picassa. Jeżeli chodzi o gastronomię to z prowansją na pewno będą nam się kojarzyć zioła prowansalskie, tak popularne w naszej polskiej kuchni. W skład mieszanki ziołowej z tego pięknego regionu wchodzą: rozmaryn, bazylia, tymianek, szałwia lekarska, mięta pieprzowa, cząber ogrodowy, oregano i majeranek. Opisuje dokładnie skład tej mieszanki ponieważ jest ona jednym ze składników w przepisie  na chleb prowansalski. Piekarnictwo z tego regionu dało nam bowiem wspaniały wypiek, który możemy przygotować samodzilenie w domu.

Aby przygotować tradycyjny chleb prowansalski będziemy potrzebować 200 g mąki pszennej, 15 g drożdży, małą cebulę, 20 g margaryny, pół łyżeczki cukru, łyżdkę soli. Dodatkowo będzie nam potrzeba 50 g płatków owsianych, 1/8 l maślanki, mleko, 100 g serka śmietanowego oraz oczywiście zioła prowansalskie dla smaku.

Drożdże mieszamy dokładnie z cukrem i maślanką. W osobnym pojemniku w tym samych czasie mieszamy mąkę z płatkami owsianymi, solą i serkiem. Potem łączymy zawartości obu pojemników i powstałą masę dokładnie mieszamy. Cebulę w międzyczasie kroimy w kostkę i szklimy na patelni. Kiedy jest odpowiednio przygotowana dodajemy ją do ciasta razem z ziołami prowansalskimi. Całość ponownie mieszamy i odstawiamy do wyrośnięcia (należy uprzednio miskę przykryć ściereczką). Ciasto po wyrośnięciu przekładamy do formy i odtawiamy znowu aby się wyrobiło. Piekarnik w tym czasie rozgrzewamy do temperatury 200 stopni. Zanim włożymy ciasto do piekarnika smarujemy jego wierzch mlekiem – to doda chlebowi niepowtarzalnego smaku. Pieczemy przez ok. 45 minut, aż skórka chleba odpowiednio się zarumieni. Wtedy wyciągamy go ostrożnie z pieca i odstawiamy do wystygnięcia. Następnie możemy się już cieszyć tym aromatycznym wypiekiem zrobionym samodzielnie w domowych warunkach.

Chleb prowansalski mozna porównać do tradycyjnych polskich wypieków jak chleb kowalewski czy chleb wiejski. Nie ma wątpliwości, że prowansalskie piekarnictwo ma być z czego dumne.

Dania Lasowian

Polskie piekarnictwo, cukiernictwo i gastronomia czerpie swoją siłę z tradycji ludowych. Jeżeli pod względem narodowościowym Posla jest krajem jednolitym i wywodzi się z kultury słowiańskiej to pod względem etnograficznym mamy wiele różnym grup społecznych charakterystycznych dla danych regionow geograficznych. Najpopularniejsi są Ślązacy, Górale (którzy jednak sami się dzielą na pomniejsze grupy) czy Kaszubi. Prawda jest jednak taka, że grup etnograficznych w naszym kraju jest zdecydowanie więcej i każda wniosła do Polskiej kultury coś wyjątkowego, między innymi wzbogacając np. naszą kuchnię.

Niezbyt liczną, ale na pewno bardzo charakterystyczną grupą etnograficzną są Lasowiacy (Lesioki). Zamieszkują oni tereny północnej Rzeszowszczyzny. Wchodzą w skład większej grupy Sandomierzan razem z Borowiakami. Lasowiacy zawsze byli związani z ziemią i ich kuchnia była oparta na produktach, które sami byli w stanie wychodować jak, np. ziemniaki, rożnego rodzaju zboża i warzywa czy nabiał w postaci jajek i serów. Jeżeli chodzi o piekarnictwo tego rejonu to charakterystyczne jest to, że chleb był pieczony na liściach chrzanowych, które dodawały mu goryczy. Chleb był bardzo prosty w przyrządzeniu podobnie zresztą jak wszystkie potrawy Lasowian. Pracy w końcu było dużo i chodziło o to żeby jedzenie przyrządzać szybko i żeby było ono pożywne. Dania Lesioków opierały się głównie na ziemniakach. Widać tutaj naleciałości kultury niemieckiej bowiem to o niemcach zawsze się mówiło, że żyją na skrobi. Do typowych dań z tego regionu należy kapusta ziemniaczana, kluski z tartych ziemniaków (tzw. kacapoły), placki ziemniaczane, knedle i kopytka. Najbardziej charakterystycznym dla tego wyrobu wypiekiem jest ciasto drożdżowe, które swoim wyglądem przypomina dużego pieroga, jest ono wypełnione kaszą i po przygotowaniu naprawdę wyśmienite. Dla dzieci szykowało się głównie podpłomyki. Podpłomyk to rodzaj prymitywnego pieczywa w postaci małego placka, pieczony nie tylko przez Lasowian, ale przez wiele plemion na terenie całego kraju. Składał się z mąki, soli i wody i pieczone na blacie rozgrzanego pieca. Dzieciom podawało się je na słodko z miodem i konfiturami i dla nich był to smakołyk oraz nagroda za pomoc przy pracy na roli. W Polsce południowej takie ciasto jest nazywane plackami na blasze i podawane z masłem. Można je jeść przez kilka dni najlepiej jednak smakuje zaraz po zdjęciu z pieca kiedy jest jeszcze ciepłe. Polecam jego konsumpcję razem z popijaniem ciepłego mleka prosto od krowy. Jedząc placki na śniadanie będziemy najedzeni na większą część dnia i będziemy mieć siły do ciężkiej pracy podobnie jak Lasowianie.

Chleb z Huculszczyzny

Piekarnictwo ukraińskie oferuje nam wiele tradycyjnych przepisów na przygotowanie chleba w domowych warunkach. Chciałbym wam zaprezentować wypiek z Huculszczyzny – regionu ulokowanego w zachodniej części Ukrainy, na obszarze Karpat Wschodnich. Dlaczego właśnie z tamtąd? Huculszczyzna dwa razy w historii Rzeczypospolitej znajdowała w obrębie jej granic. Pierszwy raz miało to miejsce jeszcze w XIV wieku za rządów Kazimierza Wielkiego. Następnie z powodu wojen te tereny zostały wydarte Rzeczypospolitej, aby wrócić do nas z powrotem w okresie międzywojennym. Dlatego chociaż obecnie huculszczyzna należy do Ukrainy, to jednak historycznie jest związana z naszym krajem. Dlatego chleb huculski (podobnie jak chleb kowalewski, czy chleb polski) można traktować jak nasz narodowy wypiek.

Chleb huculski jest wypiekiem pełnoziarnistym. Do upieczenia jednego bochenka będziemy potrzebować pół kilo mąki żytniej, 25 deko mąki pszennej i tyle samo mąki pszennej razowej. Do tego dodamy 2 dekagramy drożdży, 2 łyżki cukru, szklankę mleka, 0,4 litra serwatki i trochę soli (tu już w zależności od tego jak słone wypieki lubimy). Ale to jeszczenie wszystkie składniki. Pozostałe to: owoce jałowca, łyżka oleju słonecznikowego, łyżka miodu naturalnego oraz odpowiednio zezłocona cebula. Jak sami się domyślecie z takimi składnikami musi nam wyjść naprawdę orginalny chleb.

W pierwszej kolejności musimy rozrobić mleko z drożdżami i cukrem. W tym celu w małym naczyniu mieszamy dokładnie podane składniki. W międzyczasie można przygotować duże naczynie, do którego wsypujemy mąkę. Do mąki, na środek naczynia wlewamy mleko z drożdżami i cukrem oraz serwatkę. Po dodaniu składników zaczynamy wyrabiać ciasto. Po wyrobieniu ciasto odstawiamy na około 20 minut do wyrośnięcia – to jest pierwszy etap przygotowywania wypieku. Kiedy ciasto odpowiednio wyrośnie dodajemy do niego owoce i olej. Możemy również dodać odrobinę soli, ale pamiętajmy żeby z nią nie przesadzać – inaczej chleb będzie zbyt słony. Potem ciasto jeszcze raz wyrabiamy i odstawiamy do wyrośnięcia – kładąc na posmarowanej tłuszczem blasze i trzymając w ciepłym miejscu przez pół godziny. W tym czasie rozgrzewamy piekarnik do temperatury około 200 stopni.

Bochenek pieczemy przez mniej więcej godzinę czasu. Na chwilę zanim skończymy pieczenie otwieramy piekarnik i polewamy chleb wywarem powstałym ze zmieszania miodu i zezłoconej cebuli. Potem jeszcze przez około 5 minut pieczemy chlebek. Gotowy wypiek jest niesamowicie smaczny i sprawia, że polskie i ukraińskie piekarnictwo ma być z czego dumne.

To, że szkocki nie znaczy, że oszczędny!

Piekarnictwo oferuje nam szereg przepisów na najróżniejsze wypieki, które możemy przyrządzić samodzielnie w domu. To mogą być zarówno chleby tradycyjne jak i różnego rodzaju kulinarne eksperymenty – kuchnia kocha bowiem eksperymentowanie, tak właśnie powstają najpyszniejsze dania i wypieki, jak np. chleb kowalewski, różnego rodzaju zupy, ciasta czy torty (np. torty weselne). Eksperymenty sprawiają również, że nie czujemy monotonii szykując daną potrawę, a wręcz odczuwamy przyjemność z tego, że wymyślamy coś zupełnie nowego – pobudzamy naszą kreatywność i rozwijamy wyobraźnię.

Chciałbym teraz podać wam następny przepis na wypiek – tym razem na chleb szkocki. Stereotypowo można by pomyśleć, że skoro szkocki to pewnie będzie samo ciasto z wody i mąki przygrzane na piecu kaflowym. Złośliwych rozczaruje – chleb szkocki to chleb pszenny i bardzo słodki, dodaje się bowiem do niego cukier puder.

A więc zacznijmy od początku. Do upieczenia tego wypieku będziemy potrzebować: 120 g mąki, 120 g letniej wody, tyle samo masła trzymanego w temperaturze pokojowej, 60 g kaszki mannej lub mąki ryżowej oraz 60 g cukru pudru. Wyrób ciasta zaczynamy od utarcia masła na gładką masę. Podczas ucierania stopniowo należy dodawać cukier puder, mąkę i kaszkę. Mieszać wszystko dokładnie dopóki ciasto nie osiągnie w miarę jednorodnej konsystencji. Kiedy ciasto jest już gotowe wlewamy je do tortownicy, uklepujemy i nakłuwamy widelcem żeby do jego wnętrza dostało się powietrze. Potem należy rozgrzać piec do temperatury ok. 180 stopni. W tym czasie ciasto powinniśmy umieścić w lodówce na około 10 minut. Przed włożeniem do pieca należy je odpowiednio posypać cukrem pudrem. Pieczenie w podanej temperaturze powinno trwać ok. 25 minut. Po tym czasie wyciągamy ciasto z pieca i odstawiamy do ostygnięcia. Jeżeli bardzo lubiły słodycze to chlebek można jeszcze podczas stygnięcia posypać dodatkowo cukrem pudrem. Potem zostaje już tylko delektowanie się wspaniałym wypiekiem. Jak zatem sami widzicie żarty o Szkotach i ich skąpstwie są w tym przypadku nie na miejscu. Wypiek jest bowiem zrobiony „na bogato”, stanowiąc idealną słodką zakąskę do kawy. Idealnie nadaję się również na podwieczorek razem z kubkiem kakao. Przy takiej ilości cukru jaka jest podana w przepisie chleb będzie naprawdę słodki, ale pamiętajmy, że przepis jest tylko sugestią i można go do woli modyfikować do swoich potrzeb i według własnego uznania. Można się np. pokusić i dodać do chleba trochę rodzynek – dzięki temu zwiększymy dodatkowo jego słodycz. Pamiętajcie, że jak tylko wymyślicie nowy przepis podzielcie się nim z innymi internautami – tak żebyśmy też mogli zakosztować nowych smaków.

Chleb dla pilnujących wagi

W ostatnim artykule podawałem przepis na wypiek dla prawdziwych mięsożerców czyli chleb z boczkiem. Wspominałem, że nie jest on może tak zdrowy jak chleb kowalewski czy chleb z ziarenkami dyni, ale tu chodziło bardziej o smak. Żeby jednak równowaga w przyrodzie została zachowana teraz chciałem podać wam przepis na chleb dietetyczny. Piekarnictwo bowiem oferuje nam sporo przepisów, z których każdy znajdzie coś dla siebie nieważne czy jest miłośnikiem mięsa czy otrębów.

Dlatego każdy kto pilnuje swojej wagi, a nie chce rezygnować z jedzenia wypieków powinien przygotować 3 łyżki mąki, 1 opakowanie drożdży w proszku, 400 g otrębów owsianych, 1 łyżke masła, 1/2 łyżeczki cukru, 1 łyżeczkę soli, 3/4 szklanki mleka oraz 4 jajka. Te składniki są nam potrzebne aby przygotować chleb dietetyczny. Na początku należy oddzielić żółtka jajek od białek. Białka należy dokładnie ubić. Następnie mieszamy ze sobą wszystkie suche składniki i odstawiamy ciasto do wyrośnięcia. Potem dodajemy żółtko z jajek i mleko i znowu ciasto dokładnie mieszamy i odstawiamy do wyrośnięcia. Na końcu rozgrzewamy piec do temperatury 180 stopni. Do ciasta w tym czasie delikatnie należy dodać ubite białka i ostatni raz wymieszać naszą recepturę. Ciasto wkładamy do formy wyłożonej papierem piekarniczym lub posypanej mąką i wkładamy do pieca. Pieczenie powinno trwać około 45 minut. Po tym czasie kiedy zauważymy, że chleb się odpowiednio zarumienił, wyciągamy go z pieca i odstawiamy do ostygnięcia. Ot i voila! Chleb dietetyczny gotowy. Wbrew nazwie jest to wypiek dość zbity i gliniasty, ale za to niskokaloryczny a o to przecież chodzi. Dzięki temu nie dość, że wypiek pozwoli nam sobie odpowiednio pojeść to jeszcze nie musimy się martwić, że jak wejdziemy na wagę to dojdzie nam po nim parę kilogramów. Dla smaku, przed włożeniem do piekarnika, chleb można dodatkowo posypać słonecznikiem lub sezamem.

Jak sami widzicie chleb dietetyczny jest bardzo prosty w przyrządzeniu i możemy go spokojnie upiec w warunkach domowych. Nie potrzebujemy do tego takiego specjalistycznego sprzętu jaki stosuje piekarnictwo. Wystarczą nam standardowe przyrządy kuchenne i dobrze nagrzany piekarnik. Chleb dietetyczny nie jest chlebem żytnim dlatego nie musimy najpierw przygotowywać zaczynu. Jest dlatego dużo prostszy w przygotowaniu niż np. chleb kowalewski. Natomiast zrobienie go samodzielnie i pałaszowanie razem z całą rodziną daje tyle samo satysfakcji i przyjemności co konsumowanie każdej, nawet najprostszej potrawy, przyrządzonej samemu.